1. Oficjalna Dwuznaczność
Można było sobie wyobrazić, że po II Soborze Watykańskim (1962-1965), po kongresie w Medellin (1968) i wielkich encyklikach społecznych Jana XXIII i Jana Pawła II Kościół ma teraz jasno sprecyzowany obowiązek zaangażowania się na rzecz promowania sprawiedliwości w społeczeństwie obywatelskim. Jednak w zakresie tym istnieje pewna dwuznaczność. Z jednej strony, oficjalne nauczanie Kościoła na jego najwyższym poziomie żąda restrukturyzacji międzynarodowego porządku gospodarczego (Populorum Progressio, n. 57-60), oświadczając, że praca na rzecz sprawiedliwości i przekształcenia społeczeństwa jest „konstytutywnym wymiarem głoszenia Ewangelii” (Sprawiedliwość w świecie, n. 6).
Z drugiej jednak strony, istnieje głęboka przepaść pomiędzy nauczaniem oficjalnym a praktycznymi działaniami Kościoła i jego oficjalnych przedstawicieli. Działania podejmowane w praktyce przez Kościół wykazują tendencję do stawania się powszechnie akceptowanym nauczaniem, natomiast nauczanie oficjalne upodabnia się w coraz większym stopniu do retoryki: nierealnej, niemożliwej do uwierzenia i (przez wielu) postrzeganej jako sytuację istniejącą w wyniku „rozbieżności istniejących pomiędzy oficjalnym nauczaniem Kościoła a jego zachowaniem się w praktyce”, lub, według słów Szekspira, uważanej jako „more in the breach than In the observance” (Szekspir). Lojalność wobec Kościoła zdaje się wymagać ode mnie zaakceptowania niesłusznego status quo, potulnego opuszczenia głowy, braku zaangażowania się w te sprawy i nie przeszkadzania innym.
Istnieje wystarczająco duża ilość oficjalnych deklaracji dających podstawy do obawy i strachu przed zaangażowaniem się w działania zmierzające do zaprowadzenia alternatywy w postaci sprawiedliwego porządku społecznego, gospodarczego i politycznego. Na przykład, często słyszymy ostrzeżenia dotyczące niebezpieczeństwa zredukowania sfery ewangelizacji do sfery gospodarczej, politycznej, społecznej i kulturalnej i zagrożeń płynących z nadmiernego upolitycznienia roli Kościoła: „Pamiętajcie, drodzy bracia, że … nie jesteście dyrektorami spółek, liderami politycznymi ani urzędnikami doczesnego porządku” (homilia Japa Pawła II w San Salvador, 1983). Dość często czytamy w mediach świeckich i religijnych tytuły takie jak „Papież ostrzega Kościół, aby trzymał się poza polityką”, „Kościół potępia teologię wyzwolenia”, „Kapłani i biskupi powinni głosić Ewangelię i trzymać się z dala od polityki”.
Papież Benedykt XVI w swej pierwszej encyklice, Bóg jest miłością”, nawiązuje do tej dwuznaczności. Kładąc nacisk na fakt, że miłości nie da się oddzielić od sprawiedliwości, encyklika podkreśla zarazem, że zadaniem Państwa jest zapewnienie sprawiedliwości, natomiast zadaniem Kościoła „nie może i nie powinno być włączenie się w walkę polityczną w celu zbudowania możliwie jak najbardziej sprawiedliwego społeczeństwa” (Deus Caritas est, n. 28). Papież Benedykt XVI zdaje się mówić, że podczas gdy kościół powinien edukować i uświadamiać ludzi w zakresie tego, czego wymaga sprawiedliwość, „działanie na rzecz sprawiedliwości i uczestnictwa w przekształcaniu świata” tak naprawdę nie wchodzi w skład misji Kościoła”. Być może to właśnie ta dwuznaczność, za którą kryje się wahania kilku zgromadzeń zakonnych i misjonarskich przed udzieleniem całkowitego poparcia projektom międzyzgromadzeniowym, takim jak AEFJN, ukierunkowanych na cel, jakim jest zmiana niesprawiedliwych struktur ekonomicznych. Zanim jednak podejmiemy kwestię tego, czym jest misja Kościoła w świecie, musimy wyjaśnić kilka rzeczy.
2. Kilka wyjaśnień
Polityka w najszerszym tego słowa znaczeniu
Jeżeli mówimy o roli Kościoła w społeczeństwie obywatelskim, musimy odróżnić politykę w ścisłym tego słowa znaczeniu, jako sztukę bycia politykiem, od polityki w szerokim pojęciu, obejmującą wszystko to, co wynika z porządku społecznego i ekonomicznego oraz z wprowadzania sprawiedliwości społecznej. Wszyscy członkowie Kościoła powinni być zaangażowani w politykę w szerokim tego słowa znaczeniu. Sprawowanie funkcji politycznych i zaangażowanie się w działalność partii politycznych oraz w rząd to przede wszystkim zadania osób świeckich, a nie księży lub zakonników.
Tym niemniej, rozgraniczanie partii politycznych i polityki jest łatwiejsze do opanowania w teorii niż w praktyce. W sytuacji, w której wszystkie partie demokratyczne głoszą te same fundamentalne wartości moralne Kościół może utrzymać swoja neutralność. Ale co się dzieje, gdy jakaś partia przyjmuje linię działania promującą i wspierającą niesprawiedliwy porządek społeczny? Jeżeli władze Kościoła powiedzą albo zrobią coś, aby ujawnić niesprawiedliwość, członkowie tej partii powiedzą, że Kościół „miesza się” w życie partii politycznych. W istocie, będą mieli rację, ale cóż innego może zrobić Kościół, jeżeli ma być skutecznym i wiarygodnym znakiem sprawiedliwości? Księża i zakonnicy mogą być zmuszeni do zajęcia stanowiska, które będzie postrzegane jako explicite polityczne po to, aby nie znaleźć się po stronie struktur oznaczających niesprawiedliwość i nierówność (n.p. Dietrich Bonhoeffer, Oscar Romero, Desmond Tutu, Albert Nolan).
Nawet jeżeli wszelkie działania polityczne w jak najwęższym tego pojęcia znaczeniu są sprawą osób świeckich, problem pozostaje, ponieważ księża i zakonnicy mają obowiązek uczyć ludzi poprzez ukazywanie im przyczyn niesprawiedliwości i sposobów ich usuwania. Mogą myśleć „globalnie”, ale przypadki niesprawiedliwości które ujawniają i wysiłki, jakie wskazują w celu ich usunięcia powinny być „lokalne”, a zatem, czy tego chcą, czy nie, będą oni zaangażowani w problemy czysto polityczne. Ponadto, wychowanie do sprawiedliwości powinno być realizowane nie w sposób oderwany od rzeczywistości i akademicki, ale w kontekście postawy solidarności z osobami cierpiącymi z powodu niesprawiedliwości.
Stabilność społeczne i zmiany społeczne
Od Papieża Leona XIII do II Soboru Watykańskiego, wartością dominującą ponad wszystko, którą Kościół zamierzał promować w społeczeństwie byłą stabilność i porządek społeczny. Kościół mówił w imieniu ubogich, ale, w tym samym czasie wzywał ubogich do cierpliwości i niezaburzania porządku społecznego. Ubogich zachęcano do naśladowania Chrystusa cierpiącego - co było apelem zazwyczaj popartym przez duchowość ucieczki, kierującą umysły w stronę innego świata. W tej duchowości świat był postrzegany jako „padół łez”. Niebo było naszym prawdziwym domem, miejscem, w którym nieunikniona niesprawiedliwość tego świata miała być naprawiona. II Sobór Watykański, zwłaszcza w swej ”Konstytucji Pasterskiej o Kościele w Świecie Współczesnym” usiłował odejść od tej dychotomii pomiędzy tym światem, a światem przyszłym, podkreślając znaczenie poszukiwania sprawiedliwości poprzez zmianę status quo. Samych ubogich zaczęto postrzegać nie jako przedmioty historii, ale jako uprzywilejowanych przez Boga sprawców tworzenia nowego świata. Wizja to stała bardzo silnie wyrażona w Teologii Wyzwolenia, ale dziś nie jest ona tak bardzo popularna.
Misją Kościoła wobec społeczeństwa nie jest ani podtrzymanie status quo, ani przewracanie porządku społecznego gwałtownymi metodami. Jego zadanie polega raczej na dawaniu świadectwa, swobodnie wybranego i przeżywanego, które byłoby przeciwieństwem niesprawiedliwego status quo i sprzeciwem wobec tych, którzy Etn stan rzeczy chcą utrzymać z powodu korzyści, jakie z tego czerpią. Kościół powinien także powstrzymywać poprzez swój sprzeciw tych zdeklarowanych utopistów, którzy są gotowi użyć wszelkich środków do obalenia wszelkich władz i ustanowienia Królestwa.
Misją Kościoła jest miłość, misją Państwa jest sprawiedliwość
Jest do dychotomia fałszywa, ponieważ miłość i sprawiedliwość są nierozłączne. Kościół głosi i czyni miłość, która ucieleśnia się w działaniach na rzecz sprawiedliwości; tym niemniej jego troską jest wprowadzenie sprawiedliwości która nie będzie się opierała na niczym innym jak na „cywilizacji miłości”, aby użyć określenia które stało się słynne za sprawą Pawła VI. Z jednej strony, Kościół powinien unikać nieskutecznego moralizowania, które sprowadza miłość chrześcijańską do czystego sentymentalizmu, a z drugiej strony, fanatycznego dążenia do naprawienia krzywd, które może z łatwością ulec degeneracji dającej w efekcie czysty pragmatyzm bez miłości, gotów uczynić cokolwiek dla osiągnięcia sukcesu politycznego. To z kolei powoduje, ze musimy sobie zadać pytanie o misję Kościoła w świecie. Z pewnością jego misją jest promowanie Królestwa Bożego, cokolwiek by to miało znaczyć.
3. Cel Misji – Królestwo Boże – to nie jest przyszły świat, ale ten świat, tyle, że radykalnie przekształcony.
3.1. Wizja Królestwa Bożego według Jezusa Chrystusa
Jezus nie był zelotą, a jednak Królestwo Boże, takie jakie ukazuje się w jego posłudze i nauczaniu nie zakładało niczego innego jak radykalna zmiana istniejącego porządku społecznego i politycznego. Słowa i czyny Jezusa stanowiły stałe nawoływanie do postawy, praktyk i struktur, które arbitralnie dążyły do ograniczenia lub wykluczenia potencjalnych członków wspólnoty żydowskiej. Jezus poszukiwał osób żyjących na obrzeżach, będących na marginesie społeczeństwa żydowskiego w owym czasie. Jego praktyka ewangeliczna stanowiła zupełne odwrócenie się od systemu wartości obowiązującego w ówczesnym społeczeństwie.
Cierpienia ubogich w czasach Jezusa, zupełnie jak w dzisiejszych czasach, były w znacznym stopniu represjami, dyskryminacją i wykorzystywaniem przez bogatych i możnych, a zatem osób podtrzymujących i wspierających status quo. W swej posłudze Jezus skoncentrował celowo swoją uwagę na tych, którzy zostali odstawieni na bok: poprzez swe współczucie dla osób żyjących na marginesie lub odrzuconych, Królestwo Boże stawało się konkretnie „dobrą nowiną” dla biednych; Królestwo Boże oznaczało koniec ich nędzy i wprowadzenie nowego porządku stosunków społecznych opartego na zasadzie włączenia. Nikt nie jest wyłączony z miłości Boga „który sprawia, iż słońce wschodzi zarówno dla złych jak i dla dobrych, a deszcz pada zarówno na sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych”. (Mateusz, 5:45). Stałe zdziwienie budzi fakt „otwartości” misji Jezusa. Obejmuje ona zarówno biednych jak i bogatych, uciskanych i ciemiężycieli, grzeszników i pobożnych. Jego misja zmierza do likwidacji wyobcowania, do zburzenia murów wzniesionych przez ludzi z powodu wrogości, do przekraczania granic pomiędzy jednostkami a grupami.
A jednak nie wszyscy zaakceptowali misję Jezusa. Wręcz przeciwnie: spotka się ona ze strachem, podejrzliwością, wrogością, odrzuceniem ze strony ówczesnych społecznych i religijnych przywódców żydowskich. Wreszcie zaprowadzi go na Golgotę, gdzie modlił się o przebaczenie dla tych, których strach doprowadził do zniszczenia go. Jeżeli można powiedzieć, że Krzyż stanowi najwyższe świadectwo Królestwa Bożego, to powstanie Jezusa z martwych, będące podstawą i gwarancja jego zwycięstwa nad mocą zła, a przez to podstawą misji chrześcijańskiej. Uczniowie Jezusa spotkali go w poranek święta Paschy i w ten sposób dostrzegli nowy świat, w którym obietnica Królestwa Bożego została spełniona. Świat taki, jaki znali właśnie przemijał, a nowe stworzenie właśnie się rodziło. To właśnie ta granicząca z pewnością nadzieja stanowiła cały impuls misji Kościoła Pierwotnego.
3.2. Wizja misji według Św. Pawła w świetle Królestwa Bożego zwycięskiego w Chrystusie
Nigdzie indziej niż w listach Świętego Pawła nie można zobaczyć tak wyraźnie związku pomiędzy misją a nadzieją Królestwa Bożego. W wizji Świętego Pawła misja i Królestwo Boże są ze sobą nierozerwalnie związane. Misja przygotowuje drogę i ludzkość do ostatniego etapu Królestwa Bożego, etapu, w którym nie tylko ludzkość, ale całe stworzenie zostanie uwolnione i przekształcone na obraz zmartwychwstania Jezusa. Dla Świętego Pawła misja polega na głoszeniu panowania Chrystusa nad całą rzeczywistością i zachęcania ludzi odpowiadania na to głoszenie. Oznacza to, że proklamowana jest nowa sytuacja, którą Bóg rozpoczął Chrystusie, sytuacja, która dotyczy narodów i całego stworzenia, a której szczytem jest świętowanie ostatecznego zwycięstwa Boga.
Ale proklamowanie nie wystarczy. Jak zauważa David Bosch, końcowe zwycięstwo Królestwa Bożego nie usprawiedliwia w żaden sposób bierności etycznej. Misja stanowi zachętę i wsparcie dla aktywnego uczestnictwa w planie Bożym na rzecz uwolnienia ludzkości tu i teraz (patrz Transforming Mission, 1991, str. 176). W pawłowej teologii Misji odnajdujemy podstawę odważnego protestu przeciwko uciskającym strukturom Grzechu i Śmierci oraz całkowite zaangażowanie w walce o sprawiedliwość , pokój i integralność stworzenia. W świetle nadejścia zwycięskiego Królestwa Bożego, chrześcijanie są wezwani do głoszenie sprzeciwu wobec struktur ucisku i ustanawiania znaków nowego świata Bożego. Jednak Święty Paweł czuwał nad tym, aby nie utożsamiać w sposób czysty i zwykły Królestwa Bożego, które jest naszą ostateczną nadzieją z naszymi wysiłkami zmierzającymi do stworzenia bardziej sprawiedliwego społeczeństwa.
Królestwo Boże i nasze wysiłki są ze sobą połączone, ale nie tożsame. W dalszej części skoncentruję moją uwagę na dynamice tej relacji.
4. Nadzieja chrześcijańska a walka o sprawiedliwe społeczeństwo.
Królestwo Boże, którego oczekujemy nie jest rzeczywistością, która chrześcijanie mogą stworzyć na ziemi. Popełnić ten błąd to ATK, jakby uznać chrześcijaństwo za marksizm. Jak powiedział Karl Rahner; Królestwo Boże, którego oczekują chrześcijanie jest przyszłością absolutna, którą jest sam Bóg. „Sam Bóg chce być nieskończoną przyszłością ludzkości, przyszłością, która dokonuje nieskończonej transcendencji tego, co ludzie zapragnęliby kiedykolwiek zaplanować lub wykonać samodzielnie” (Theological Investigations, t. 12, str. 239). Ta nadzieja w Bogu jako nasza absolutna przyszłość jest skierowana do Kościoła i zachęca go do przyjęcia postawy krytycznej wobec sytuacji historycznej każdego społeczeństwa. „Taka postawa – twierdzi Rahner – może być radykalna, cierpliwa, odważna; nie implikuje ona zachowawczej gloryfikacji obecnej sytuacji, wspieranego przez ideologię, nie implikuje ona również destrukcyjnej niecierpliwości, szukającej gwałtownych środków stworzenia na siłę nowego świata, poświęcając przy tym dzisiejszych ludzi.” (Theological Investigations, t. 16, str. 242).
Jednak chrześcijańska afirmacja Boga jako naszej absolutnej przyszłości, nie umniejszając w żaden sposób naszego zaangażowania społeczno – politycznego w historii i naszych wysiłków na rzecz przemiany świata, otwiera perspektywę, która może zagwarantować ich trwałe znaczenie i ich prawdziwą wartość. A czyni to na trzy sposoby: po pierwsze, nadając ramy głębokiego sensu dla zaprowadzania sprawiedliwości w całokształcie życia w całej jego złożoności i dla wspierania wysiłków ludzkich na rzecz przemiany świata; po drugie, będąc perspektywą krytyczną, która odbiera wymiar absolutny wszystkich ludzkich dokonań w dziedzinie sprawiedliwości, oraz, po trzecie, dając ludziom zachętę w ich wysiłkach na rzecz przemiany życia ludzkiego w historii.
Ponieważ Bóg jest naszą przyszłością absolutną i ostatecznym horyzontem ludzkiej wolności, żaden sukces historyczny, niezależnie od jego wymiaru nie stanowi przeszkody do krytyki i nie znajduje się poza wszelką krytyką. Jednocześnie, właśnie dlatego, że mamy przyszłość absolutna w Bogu, wszystkie nasze wysiłki zmierzające do przemiany życia ludzkiego wewnątrz historii mają trwałą wartość.
Ta wizja relacji pomiędzy przyszłością absolutną (Bogiem), której oczekują chrześcijanie, a ludzkimi wysiłkami zmierzającymi do przemiany świata, znajduje w mojej opinii odbicie w następujących oświadczeniach zawartych w Konstytucji Pasterskiej II Soboru Watykańskiego o Kościele w Świecie Współczesnym:
Oczekiwanie nowej ziemi, nie osłabiając w żadnej mierze naszej troski o uprawę tej ziemi, powinno raczej troskę tę obudzić: na niej właśnie wzrasta ciało rodziny ludzkiej, które już daje pewien pogląd na przyszły wiek. Oto dlaczego, o ile należy starannie odróżniać postęp ziemski od wzrastania Królestwa Bożego, o tyle postęp ten ma jednak ogromne znaczenie dla Królestwa Bożego, w miarę jak może się przyczynić do lepszej organizacji społeczności ludzkiej.
Ponieważ te wartości godności, wspólnoty braterskiej i wolności, te wszystkie wspaniałe owoce naszej przyrody i naszego przemysłu, które rozpowszechniliśmy na ziemi zgodnie z przykazaniem Pana i w Duchu Świętym, wszystko to odnajdziemy później, ale oczyszczone z wszelkiego potu i trudu, oświecone i przekształcone, kiedy Chrystus wyda swemu Ojcu „Królestwo wieczne i powszechne: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.” W sposób tajemniczy Królestwo to już jest obecne na tym świecie, a osiągnie swą doskonałość, kiedy Pan powróci. (n. 39).
Ponadto, Bóg już teraz sprawia, ze ten przemieniony świat już się rodzi i to ponad granicami Kościoła. Naszym zadaniem jest zharmonizowanie się z tym, co Bóg właśnie czyni. Musimy odkryć, gdzie Królestwo już jest obecne jako zarodek. Musimy rozpoznawać i karmić nasiona Królestwa, używając w tym celu naszych zasobów i naszej energii. Rozpoznając i karmiąc nasiona Królestwa obecność i modlitwa kontemplacyjna winny zrównoważyć zaangażowanie społeczne i polityczne.
5. Nawrócenie polityczne na równi z moralnym
Kościół jest przekonany o potrzebie nawrócenia religijnego i moralnego, ale musi on być też przekonany o konieczności nawrócenia politycznego, to znaczy zaangażowania w kierunku zmiany niesprawiedliwych struktur. Zilustruję to na przykładzie przypowieści, którą być może już gdzieś słyszeliście:
Pewnego razu było sobie miasteczko położone w okręgu wiejskim. Kiedy wjeżdżało się do miasta, Głowna droga zwężała się i przechodziła w bardzo ostry zakręt. Ponieważ coraz więcej ludzi kupowało samochody, a ruch drogowy nieustannie wzrastał, zakręt ten uznano za niebezpieczny i stanowiący przyczynę licznych wypadków. W miejscowym kościele, proboszcz często głosił przypowieść o dobrym Samarytaninie. Zazwyczaj gratulował swoim parafianom pięknego ducha chrześcijańskiego, któremu dawali świadectwo pomagając przewozić ofiary wypadków do szpitala, już to wzywając karetkę, już to używając w tym celu własnych pojazdów. Ale pewnego dnia jeden z członków Rady Miasta zaproponował poszerzenie ulicy i zlikwidowanie zakrętu. Ale zaraz za tym zakrętem znajdowało się gospodarstwo należące do burmistrza, który co roku zbierał tam dorodne pomidory, truskawki i warzywa. Rada Miasta zasugerowała proboszczowi, aby porozmawiał na ten temat z burmistrzem. Ale proboszcz, podobnie jak i większość mieszkańców, był zdania, że nie należy mieszać się do polityki. W wyniku tego, w kolejną niedzielę proboszcz znów głosił przypowieść o dobrym Samarytaninie i zachęcał ludzi do kontynuowania ich pięknej pracy przy udzielaniu pomocy ofiarom wypadków drogowych odwożeniu ich do szpitala.
Łatwo w tej przypowieści zauważyć, jaki jest najskuteczniejszy sposób wyrażania miłości chrześcijańskiej. Udzielanie pomocy ofiarom wypadków i przewożenie ich do szpitala jest z pewnością czynem miłosiernym, ale nie idącym dość daleko; ten akt miłości nie sięga sedna problemu. Tę przypowieść można z powodzeniem odnieść do świata, w którym żyjemy dzisiaj. Nie wystarczy ratować i leczyć ofiary świata strukturalnie niesprawiedliwego lub zmniejszać złe skutki złego systemu politycznego lub gospodarczego. Musimy sięgać do korzeni problemów i tworzyć struktury bardziej sprawiedliwe i bezstronne. Potrzebujemy zmieniać struktury tego, co Papież Jan Paweł II nazwał „mechanizmami społecznymi”, a także ludzkie przyzwyczajenia. AEFJN jest przykładem wysiłku współpracy poczynionego przez zgromadzenia zakonne i misjonarskie aby wynik ten osiągnąć.
6. Wnioski
Królestwo Boże oznacza ni mniej ni więcej tylko integralną przemianę ludzkości i nowe stworzenie świata tego, który znamy, uwolnienie mężczyzn i kobiet o wszelkich form zniewolenia i ucisku osobistego i społecznego. Oznacza zamanifestowanie i pełną realizację planu Boga. Misja jest w służbie tego Królestwa. Tak postrzegana, misja – jak twierdzi Carl Braaten, oznacza „coś więcej niż zbawianie dusz i budowanie kościołów, oznacza coś więcej niż niesienie pomocy na obszarach zagrożonych i dzieła miłosierdzia. Misja przyjmie rolę adwokata strony poszkodowanej, szukającego przyczyn globalnej niesprawiedliwości i przemocy. … Jeżeli wiara jest radykalną zależnością od Boga, to Misja jest zupełną wzajemną zależnością pomiędzy ludźmi, burzącą wszelkie bałwochwalstwo z jednej strony, oraz wszystkie systemy dominacji, ucisku i eksploatacji wielu przez nieliczną mniejszość”. (The Flaming Centre, str. 89). Cytując raz jeszcze Carla Braaten, Misja na horyzoncie Królestwa Bożego „usiłuje objąć jednocześnie pasję Ewangelistów, z jaką starali się nadać jednolity charakter przesłaniu chrześcijańskiemu i wizję ekumenistów uniwersalności tego wezwania” (The Flaming Centre, str. 871). Misja łączy w sobie ewangelizację i humanizację, Ewangelię i troskę społeczną, wiarę i działania polityczne, kult religijny i pracę świecką.